Kiedy się ocknąłem nie czułem nic. Nie myślałem o niczym. Zobaczyłem dziewczyne siedzącą obok mnie.
-Ash... jak się czujesz?
Na początku nic nie rozumiałem. Dopiero po chwili.
-Dziwnie... tak pusto?
-Zabiłam go. Tego co tak wiele zła wyrządził.
-Czuje to. To ta pustka. Zostaw mnie samego.
-Poczekaj.. to są dokumenty dotyczące eksperymentu przeprowadzonego na tobie.-dała mi jakieś papiery.
-Ash... jak się czujesz?
Na początku nic nie rozumiałem. Dopiero po chwili.
-Dziwnie... tak pusto?
-Zabiłam go. Tego co tak wiele zła wyrządził.
-Czuje to. To ta pustka. Zostaw mnie samego.
-Poczekaj.. to są dokumenty dotyczące eksperymentu przeprowadzonego na tobie.-dała mi jakieś papiery.
Obojętne wziąłem je w rękę i wyszedłem.
Zaszyłem się w oddali sam. Usiadłem pod ścianą. Tu mi nikt nie przeszkadzał.
Zacząłem czytać..
Wszystko wróciło.. Wszystkie wspomnienia. Zabiłem tyle ludzi.. tyle zła wyrządziłem. .chciałem źle dla El. Sumienie nie dało mi spokoju. Nagle usłyszałem kroki. Szła El.
-Ash.. tu jesteś wszędzie cie szukałam..
-Mówiłem że chce zostać sam.-powiedziałem oschle.
-Jak sie czujesz?
-Część mnie chce cie zabić.. ta która należy do Animy.. jednak druga część... chce sama zginąć.
-Co? Dlaczego?
-Wyrządziłem tyle zła. Nie zasługuje na życie.
-Bredzisz!
-Nie.
-Ash.. udało sie! Jesteś wolny!-powiedziała zdesperowana.
-Nie. Chcąc mnie uwolnić.. i uwolnić moje człowieczeństwo nie przemyślałaś jednego.. jednak nie wystarczająco mnie znałaś.. Nie zastanowiłaś się że po tym wszystkim co wyrządziłem kiedy odzyskam sumienie.. nie będę mógł normalnie żyć?
-Ash..
-Nie, El.. wiesz.. bardziej pasuje do ciebie Ali.
-Dasz radę żyć. Przecież to nie twoja wina. Nie chciałeś tego.
-Mylisz się .Chciałem. I nadal chcę. Nadal czuje głód.
-Da sie go opanować!
-Nie. Nie chcę przechodzić przez to jeszcze raz.
Wstałem i położyłem dłoń na jej ramieniu.
-Dasz radę beze mnie.
-Nie dam..
-Dasz..
Uśmiechnąłem sie smutno i wyszedłem.
Chciała biec za mną jednak ktoś jej przeszkodził. Mój dobry słuch usłyszał głos Enzo.
-Daj mu odejść. -powiedział.
Uśmiechnąłem sie w duchu i wyszedłem. Odchodzę.. gdzie? Nie wiem.. Nie wiem czy będę żył.. czy może jednak zawalczę..
-Ash.. tu jesteś wszędzie cie szukałam..
-Mówiłem że chce zostać sam.-powiedziałem oschle.
-Jak sie czujesz?
-Część mnie chce cie zabić.. ta która należy do Animy.. jednak druga część... chce sama zginąć.
-Co? Dlaczego?
-Wyrządziłem tyle zła. Nie zasługuje na życie.
-Bredzisz!
-Nie.
-Ash.. udało sie! Jesteś wolny!-powiedziała zdesperowana.
-Nie. Chcąc mnie uwolnić.. i uwolnić moje człowieczeństwo nie przemyślałaś jednego.. jednak nie wystarczająco mnie znałaś.. Nie zastanowiłaś się że po tym wszystkim co wyrządziłem kiedy odzyskam sumienie.. nie będę mógł normalnie żyć?
-Ash..
-Nie, El.. wiesz.. bardziej pasuje do ciebie Ali.
-Dasz radę żyć. Przecież to nie twoja wina. Nie chciałeś tego.
-Mylisz się .Chciałem. I nadal chcę. Nadal czuje głód.
-Da sie go opanować!
-Nie. Nie chcę przechodzić przez to jeszcze raz.
Wstałem i położyłem dłoń na jej ramieniu.
-Dasz radę beze mnie.
-Nie dam..
-Dasz..
Uśmiechnąłem sie smutno i wyszedłem.
Chciała biec za mną jednak ktoś jej przeszkodził. Mój dobry słuch usłyszał głos Enzo.
-Daj mu odejść. -powiedział.
Uśmiechnąłem sie w duchu i wyszedłem. Odchodzę.. gdzie? Nie wiem.. Nie wiem czy będę żył.. czy może jednak zawalczę..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz