Jakieś 3 kilometry od domu.. skręciłem jej kark. Upadła bezwładnie na ziemię. Nie złapałem jej. Jako wampir "umarła" tylko na chwile. Przerzuciłem ją przez plecy i ruszyłem w stronę celu. Do siedziby Animy był spory kawałek. Dziś nie dam rady tam dotrzeć. Ale już niebawem tam będziemy.
Po dwóch godzinach byliśmy już bezpiecznie schowani. Zamknąłem ja w klatce.. w schronisku. Zabiłem właściciela i już nikt nam nie przeszkadzał. Kiedy sie obudziła.. była przerażona, smutna i zdezorientowana.
-A więc to co ci powiedziałam.. nic ci nie dał odo myślenia? -powiedziała ze łzami iw oczach.
-Dało. Miałem trochę czasu na przemyślenie. I wiesz co ci powiem? Nie obchodzi mnie to co mi powiedziałaś. Jestem dla ciebie ważny? Wale to. Nie obchodzi mnie to czy komuś na mnie zależy. Ty dla mnie jesteś tylko kimś kogo potrzebuje mój Pan. Nie obchodzi mnie po co i co oni tam z tobą zrobią. Ważne że zadowolę Pana i będę mógł sie trochę pobawić przy tym. A uwieź mi ze bardzo dobrze wykorzystałem czas odkąd wyruszyłem na poszukiwanie cię.-powiedziałem uśmiechając się- Wiesz jak to jest nic nie czuć? Nie wiesz. Ty mówisz ze wyłączyłaś człowieczeństwo.. ja tego nie zrobiłem. Ja sie taki obudziłem. Nie mam uczuć. I całkiem świetnie mi z tym. Niczym sie nie przejmuje. Nie chcę tego zmieniać.-patrzyłem sie jej prosto w oczy- Sądzisz że życie bez miłości jest niczym? Ja tak nie uważam. Nie obchodzi mnie że mówisz że gdzieś tam jest jakaś dziewczyna która mnie kocha a którą ja kochałem. Powtórzę.. kochałem. Czas przeszły.. o ile w ogóle ja kochałem kiedyś.-zaśmiałem się- Zapytałaś sie mnie czy na prawdę nic nie pamiętam.. Okłamałem cie .Pamiętam coś.. dziewczynę.. blond włosy, niebieskie oczy.. i ten różany zapach. Wiesz kiedy sobie uświadomiłem że coś pamiętam? Kiedy zabijałem.. dziewczynę.. blond włosy, niebieskie oczka.. i pachniała różami. Zabiłem ją za jednym zamachem. Nie wahałem się..-powiedziałem to obojętnie a po policzkach El zaczęły spływać łzy- Tak zrobię z każdym.. kto mi stanie na drodze. Możliwe że tamta dziewczyna była tą o której mówiłaś. Wiesz co ja na to? Wisi mi to. Twierdzisz ze rozumiesz co to głód. Nie.. nie rozumiesz. Wiesz jak to jest być hybrydą? Nie. Wampir czuje głód.. umie go kontrolować.. jednak zombi nie. Zabójca zabija zombie.. wampir karmi sie na człowieku tak jak i zombi. Zrozumiałabyś co to głód gdybyś była na moim miejscu. Ale nie jesteś. Mówisz że nie zasłużyłaś na to by zniszczyć ci życie. .a teraz ty zastanów sie ilu osobą zniszczyłaś życie. I czy oni na to zasługiwali.
Kiedy skończyłem wyszedłem z pomieszczenia. Na ulicy zapolowałem a następnie wróciłem do schroniska. El siedziała w kacie klatki i nie odzywała się.
-Chcesz krwi zwierzęcej? Mamy tu parę kotków.. piesków oraz worków z krwią zwierzęca.. Wiesz poczęstował bym cie moja ale wątpię czy krew zabójco-wampiro-zombi by ci posmakowała.
Usiadłem na krześle. To będzie długa i ciekawa noc.
***
Rano wpakowałem El do "wypożyczonego" samochodu i upewniając sie ze nie zwieje ruszyłem. Już mały kawałek został.
-Za ile będziemy na miejscu?-zapytała smętnie El.
-A co cie to obchodzi?
-Chcę wiedzieć za ile zginę.
-Martwa to jesteś już od paru dni.
-Proszę. Za ile będziemy?
-Niedługo. Z godzina do lotniska a potem trzy lotu.
El spojrzała sie za szybę.
-Ej.. nie martw sie kicia. Będzie wszystko dobrze. No.. nie dla ciebie ale dla mnie tak. Wreszcie nie będę musiał sie wyuczyć za tobą po świecie.
Cała drogę milczała. Potem w samolocie też. Na początku mi to pasowało.. a potem robiło sie denerwujące.
-Wreszcie na miejscu.-powiedziałem kiedy wychodziliśmy z samolotu.
Wsiedliśmy o samochodu który na nas już czekał i ruszyłem.
Wyjechaliśmy z miasta i jechaliśmy drogą przez las. El cały czas milczała.
-Słyszysz to? Ahh.. ta cisza jest cudowna. -powiedziałem przyspieszając.
Niedługo potem dojechaliśmy do willi. Była siedzibą Animy. Zatrzymałem pojazd pod bramą i uchyliłem przyciemniana szybę.
-Witaj Ash. Czekaliśmy. -powiedział ochroniarz... wampir z długoletnim stażem.
Otworzył bramę i wyjechaliśmy. Cały teren był pod napięciem, wszędzie były kamery, nie było takiego miejsca które nie było by obserwowane. Wszędzie chodzili ochroniarze wampiry. Była to forteca nie do zdobycia. Dodatkowo były spuszczone psy. Nawet ja ich nie lubiłem.
Wjechałem do podziemnego garażu. Tam już czekał mój Pan wraz z eskorta. Wysiadłem.
-Ash! Wróciłeś! I nie sam.. jak sie ciesze.
Otworzyłem El drzwi i musiałem ja zachęcić do wyjścia. Od razu ochroniarze zabrali ja do wind. Trochę dziwnie sie czułem kiedy spojrzała sie na mnie wsiadając do windy. Tak jakbym.. zrobił największy błąd swojego życia. Jednak nie przejąłem sie tym.
-Gratuluję Ash. Wreszcie udało nam sie ja przejąć.
-Mogę wiedzieć co z nią Panie zrobicie?
-Poddamy ją najpierw szeregom badan. Nic niebezpiecznego. Takie tam próbki krwi.. Wysłaliśmy cie po człowieka.. a przyprowadziłeś nam wampirzyce. Nie dobrze ale to nam nie popsuje planów.
-Ile będą trwały badania?
-A co jesteś taki ciekawy?
-Przepraszam... chciałbym po prostu wiedzieć..
-Dobrze. Najpierw musimy ją przebadać. Zajmie nam to nie mniej niż tydzień. Dopiero potem możemy działać. Z tobą było podobnie.
Zamilkłem. "Z tobą było podobnie". Nagle coś sie stało. Coś jakby.. wspomnienia mi wróciły. Zobaczyłem przed oczami niewyraźne obrazy.. ludzi.. igły.. strzykawki.. rurki.. maszyny.. krew.. strach.. przerażenie.. rozpacz.
Po chwili to minęło. Co sie dzieje ze mną? I co to coś miało znaczyć? Te wspomnienia.. czy to były wspomnienia z procesu.. "stwarzania mnie"?
Nagle zwątpiłem czy dobrze zrobiłem oddając ja tu. Zapragnąłem ja uwolnić. Jednak.. mój Pan.. on.. kurde.. czułem sie rozbity. Z jednej strony chciałem zabrać stąd El a z drugiej.. tej silniejszej strony nie mogłem sie sprzeciwić Panu. Nie mogłem sobie z tym poradzić.. wyszedłem z garażu by odetchnąć świeżym powietrzem. I co teraz? Za tydzień zaczną jej coś robić.. i to przeze mnie. To ja ja tu przyprowadziłem.. co sie ze mną dzieje?
C.D.N





.gif)