czwartek, 25 września 2014

Od Alicji

 Leżałam na łóżku rozmyślając o Animie. No tak, nie wiecie co to? Spróbuję wam to wyjaśnić... Jak tylko mi się uda.
 Anima to niebezpieczna grupa ludzi którzy nie zabijają zombi, ale je łapią, a następnie eksperymentują. Wstrzykują krew ludzi, a człowiekowi krew zombi. Anima jest dosyć chora, to szaleni naukowcy, mogłabym to tak określić. Wiem, że nie opowiedziałam o nich od razu, ale lepiej późno niż w cale. 
 Dopiero teraz mogłam sobie o nich przypomnieć, bo są nie także wrogami zombi, ale także wrogami Zabójców. Anima ma swoją siedzibę w Australii, więc co dziwniejsze... jak oni zjawili się tutaj, w Forks? Przecież nie mają zbyt dużo czasu na takie podróże, aczkolwiek mogą sobie pozwolić na miliony takich wycieczek po świecie, ponieważ wiele osób płaci za antidotum czy nawet za próbki zombicznej mazi która po wstrzyknięciu przemienia w gnijącą istotę która chce tylko i wyłącznie zabijać. Chce unicestwić duszę. Anima chce także zapobiec rozwoju zabójców, a chce rozwijać zombi. Tak, są chorzy. Ale jest nas więcej, zabójcy bez problemu zabiliby Animę... Ale oni mają więcej broni która może nas tak samo unicestwić lub osłabić naszego ducha. Jak wiadomo - bez ducha jesteśmy niczym. Duch to nasze uczucia,miłość,przyjaźń,uczciwość, a nawet złość i inne, te najgorsze cechy. 
 Ci co odchodzą z Animy, odchodzą na zawsze jeśli nie uda im się uciec. A jeśli byli pracownicy Animy uciekną... Będą ścigani przez całe życie. Jednak nie zdarzyło się jeszcze by ktoś uciekł i nie został znaleziony i zgładzony. Znam tylko jedną osobę, która była w Animie. Jest to Flynn Rider, jeden z najlepszych zabójców jakich mamy. Został siłą ściągnięty do Animy cztery lata temu i tylko kilka miesięcy wytrzymał z tą okropną grupą szalonych naukowców. Ale przez to co mu robili, został twardym gościem który właśnie przyjechał do nas z Francji. Nikt nigdy nie widział jak podrywał dziewczynę, tylko widziano go roześmianego z kumplami, czy też jego kamienną twarz kiedy ćwiczył i walczył. Jest tym najlepszym, tym na pierwszej liście najlepszych zabójców. Francja przysłała go tutaj, by on (nie udało mi się poznać jego imienia. Zna je tylko Bronx) uczył nas jak walczyć, coraz lepiej się ruszać i w ogóle. Dziewczyny mówią o nim jakby był bogiem seksu, niczym Szron. Jednak o Szronie przestały mówić, kiedy Kat została jego dziewczyną. Nie pisnęły słowa o Szronie i Kat, teraz tylko w centrum uwagi jest i będzie Pan Nieznajomy. 
 Wydaje się być tajemniczy, perfekcyjnym w walce no i nie pozwoli sobie podskoczyć. Żadna dziewczyna do niego nie podchodzi, ponieważ każda się wstydzi czy coś. Ja mam go głęboko gdzieś, przecież nie jestem taka jak inne dziewczyny. 
 Żaden facet nie zwrócił mojej uwagi. Nawet poprzez wizję. Nawet mój duch ma coś przeciwko, jeśli w wizji zaczęłam obściskiwać się z Ashem. Czyżby coś było z nim nie tak, że mój duch wystraszył się i zakończył wizję? Czy druga ja pierwszy raz w życiu przestraszyła się czegokolwiek, a nawet nic nie znaczącej wizji?
Jest znacząca. Ona się spełni, wiesz o tym.
Odezwała się moja siostra...Moja Emma... Stanęła przede mną. 
Będąc zabójcą mogę widzieć zmarłych, jeśli tylko zechcę. Ale... To może być jedna osoba, którą sobie wybiorę. Z tych wszystkich osób które zmarły na moich oczach wybrałam Emmę. Moją dwunastoletnią siostrę. Zna się na sprawach zombi, może szpiegować Animę, kogo chcę. Jednak moja siostra jest tylko do rozmowy, do szczerej rozmowy. Tylko ją mam, tylko jej mogę wszystko powiedzieć. Ale nie mogę jej przytulić. 
-Jesteś...-Szepnęłam wpatrując się w nią.
-Mówiłam ci, że jeśli będziesz mnie potrzebowała, przyjdę.-Uśmiechnęła się i wyciągnęła do mnie rękę. Tylko koło mnie usiadła, a następnie położyła się wtulając w moją szyję. Czułam tylko coś zimnego. Jakby zimny dotyk... Ale ważne jest to że tu była, widzę ją.
-Ta wizja... Nie chcę, by się sprawdziła. Nie chcę mieć nic wspólnego z Ashem.
-Wiem o tym. Ale ty także jesteś świadoma tego, że te wizje się sprawdzają. Po niedługim czy też długim czasie...
-Mogę je powstrzymać, Em.
-Nie. To los decyduje kiedy,jak i gdzie wizja ma się spełnić. 
-Nie chcę.-Jęknęłam zdesperowana.
Pogładziła mnie po policzku i westchnęła.
-Wiem,wiem... Moja Ali...-Szepnęła.
-Na ile przyszłaś?
-Nie mam dużo czasu. Zjawiłam się, bo chciałaś... Ale mam dla ciebie wiadomość.
Spojrzałam na nią pytająco odwracając się, a ona wstała i zaczęła krzątać się po pokoju niespokojnie. 
-Twój duch nie może się przebudzić. To znaczy, że umiera.
-Co mam robić?
-Na razie jest w śpiączce... tak mogę to wyjaśnić. Ali... Twój duch jest silny.Masz odpoczywać trzy miesiące, więc duch poszedł... ''spać''...
Kiwnęłam głową.
-Czyli nie wiadomo czy po tym odpoczynku będę mogła wykonywać to co mam robić? Przestanę być zabójcą? Mój duch przemieni się w zwykłą duszę? 
-Tak.-Kiwnęła głową.-Musisz przestać robić to, co musisz robić. To cię zabije. 
-Ale taka jest moja natura...!
-Taka się urodziłaś, wiem. Ale doskonale wiesz o tym, że możesz przestać. Więc radzę ci przestać. Niech twój duch śpi. Może coś się zmieni.
-Ale mogę ćwiczyć?
-Tak. Jeszcze jesteś zabójcą.
-Musisz iść?-Spytałam po chwilowej ciszy.
-Tak.-Kiwnęła głową.
Pożegnałam się z nią a ona zniknęła.

 Przez dwa tygodnie unikałam skutecznie Asha. Nie chciałam z nim rozmawiać po tej całej wizji no i po tej całej jego wymiany zdań na mój temat. Chciałam uniknąć nieprzyjemnych spojrzeń i w ogóle.
 Poza tym miałam dość kłopotów ze sobą, więc po co mam się denerwować niepotrzebnie? Stałam na parkingu czekając aż przyjedzie Kat ze Szronem i swoją bandą. Bronx nadal miał mnie na oku. Nowy chłopak zjawił się w tym samym czasie co Bronx i reszta. Jednak tylko rozmawiał z Bronxem na temat treningów i ataku zombi. Czy znów ma nastąpić atak?
-Ali - Kat podbiegła do mnie i przytuliła mnie. - Długo na mnie czekasz?
-Nie, chwilę.-Powiedziałam obserwując zabójców przemierzających parking.
-Straszne mięśniaki co?-Szepnęła Revee skradając się za moimi plecami.
-Och! Cześć!-Krzyknęła Kat.
-Jak na badaniach?-Spytała Revee.
Wiedziałyśmy o tym tylko my dwie, że Kat ma problemy z sercem. Szron nie ma o niczym pojęcia, Kat boi się, że nie chce być z życiową kaleką, jak to ujęła Kat. Chociaż Szron wydaje mi się zupełnie inny, ma inne podejście do tego.
 Kiedy Kat opowiadała o badaniach, ja obserwowałam zabójców którzy teraz wchodzili do szkoły. Wow, rzeczywiście mają czym się chwalić. Ich ciało jest takie doskonałe. Przecież to zabójcy... Są silniejsi od zwykłego faceta - człowieka. Są zwinni,no i tak cudownie umięśnieni...
 Nawet nie zauważyłam, kiedy pod szkołę podjechał Ash. Ada już dawno siedziała w szkole, a na zewnątrz świeciło słońce. Dziwne, że siedzi w szkole kiedy pół szkoły siedzi na parkingu.
 Ash zastanawiał się chwilę, czy iść do mnie, czy po prostu wejść do szkoły. Podszedł więc do mnie, a ja zanim przemyślałam drogę ucieczki, on już stał przede mną.
-Przepraszam Ali...
-Nie mów tak do mnie.
-Alicjo... Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło... ja n...
-Przestań.-Szepnęłam.-Przestań.-Powiedziałam głośniej próbując go powstrzymać. Ale on mówił dalej.-Idź do Ady, siedzi w szkole. Chyba sama. Idź do niej a nie tracisz czas na kogoś takiego jak ja.
Wzruszył ramionami i z lekkim uśmiechem zatrzymał mnie zrezygnowany.
-Co cię obchodzi to, że mnie uraziłeś?
-Bo nie chcę mieć wrogów, a na dodatek uraziłem cię.. Nie chciałem...
Parsknęłam i spojrzałam się w inną stronę. Szukałam drogi ucieczki z tej rozmowy.
-Przepraszam.
-Możesz iść. Albo ja pójdę.
On tylko przepraszał. Znów. Dla mnie nie miało to znaczenia. Uraził mnie. Trafił w mój czuły punkt. Śmierć moich bliskich...
-Musze iść.-Wymamrotałam co mi się nawinęło i odeszłam pośpiesznie do szkoły ukrywając się przez najbliższe godziny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

>