Impreza się rozkręcała i dochodziła właśnie północ. Polewałem właśnie kolejną kolejkę. Goście byli już nieźle wkręceni. Ada bardzo dobrze sie bawiła. Muzyka głośno grała. Piliśmy kolejna kolejkę. Było wesoło. A tu nagle... nie wiem co sie stało... po prostu zobaczyłem ciemność i nagle upadłem...
Znalazłem się w bazie zabójców.. serio!?!?
-Co tu sie kurwa dzieje?! -oburzyłem się.
Byłem w postaci ducha. Wezwali mnie.
-Potrzebujemy pomocy. Anima wróciła do miasta
-I co mnie to?! Świętuje właśnie urodziny dziewczyny!
-Są ważniejsze sprawy. Straciliśmy już Ali. Anima atakuje..
-Alicja? Co jej?
-Została porwana.
-Kurwa! Czemu akurat dziś?! Ja nie wałczę! Skończyłem z tym już dawno! To wy mnie w to pakujecie.. Anima uderzyła. Powinienem być przy Adzie!
-Potrzebujemy cię tu..
Nie miałem wyjścia. Uziemili mnie.. mój duch nie wróci dopóki oni mi na to nie pozwolą. Szlak!
-Wrócisz teraz do ciała i przyjedziesz do parku. Tam sie spotkamy.
-Nie!
-Ash!!!!-krzyczała Ada.
Obudziłem się.
-Ada.. spokojnie.. nic mi nie jest.-powiedziałem i przytuliłem ją.
Płakała... kurwa! Jak to wyglądało? Piję, bawię sie a tu nagle jeb i leże bez znaku życia.
-Co sie stało? -zapytała.
-Już nic.
Jest tu 19 ludzi... tu jestem potrzebny... będę ich chronił... Postaram się. Sprzeciwie sie zabójcą. Nie rządzą mną. Nie walczę już. Skończyłem z tym ale oni tego nie rozumieją. Alicja.. co z nią? Nie żebym ja tak bardzo polubił.. no ale.. jest zabójcą.. "uśpionym" ale jest... i.. no nie mogę patrzeć jak sie krzywda dzieje komuś mi bliskiemu. Bliskiemu.. to nie dobre określenie. Po prostu osobie którą znam... no nie wiem jak to określić.. To trudne.
I co tu teraz zrobić? Nie mam pojęcia.. zostać z ukochaną czy iść ratować innych?
-Ada kochanie zaraz wracam... pójdę do sklepu.-pocałowałem ją.-Zaraz wracam obiecuje! Nie przerywajcie!
Wyszedłem.. czułem że będę tego żałował.. ale wrócę. .szybko.. jak najszybciej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz