niedziela, 19 października 2014

Od Alicji

 Panikowałam. Kat uspokajała mnie, ale ja jednak bałam się o Asha. Nie wiedziałam gdzie on jest, co się z nim stało. Niepokojąca cisza stawała się dla mnie nieznośna, a Kat coraz bardziej denerwująca. Dziś rano jednak poświęciłam dzień na zrelaksowaniu się jakoś. Nie myśląc o niczym źle. Myślałam pozytywnie... Może Ash miał takiego pecha kiedy ze mną rozmawiał i padł mu telefon? Tak, to na pewno.
 Siedząc sobie w ogrodzie i grzejąc na słońcu, usłyszałam dziwny hałas w hallu. Podniosłam się i zawołałam Kat, jednak ona nie odezwała się. Poszłam do przedpokoju a tam zastałam moją przyjaciółkę z raną na szyi. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam po karetkę. Rana była okropna, a Kat jeszcze próbowała wydusić z siebie coś. Wygląda mi na przerażoną.
-Czas na nas.-Usłyszałam męski głos za sobą.
Odwróciłam się i przerażona wbiłam wzrok w jakiegoś faceta. Miał usta we krwi, starł ją rękawem, a potem spojrzał znów na mnie.
-Kim... jesteś...?
-Enzo.-Uśmiechnął się.-A ty, o ile się nie mylę... Ali.
-Czego chcesz...?
-Od jakiegoś czasu tu jestem, obserwuję cię. To ja zahipnotyzowałem Cole'a by cię zabił, ale widzę... nic a nic nie podziałało.
-C....Co?!
-Jesteś jednak milion razy ładniejsza niż z daleka.A teraz pójdziesz ze mną.
 -Nigdzie nie idę...
-Nie boisz się wampira?-Zapytał z ironią.
-W...wa...wampi...ra?
-No, taka reakcja mi się podoba. Chodź.-Pociągnął mnie za rękę i wyprowadził z domu.
-I tak twoja przyjaciółka nie będzie w stanie nic powiedzieć, kto cię zabrał, i kiedy.
 Wsiadłam do samochodu naprawdę przerażona. Jednak coś mnie przyciągało do tego faceta. Coś było w nim interesującego. Nie mogłam tego przezwyciężyć.

 Wyjechaliśmy poza miasto do małego miasteczka pod Paryżem. Weszłam do jakiegoś... nawet ładnego domu. Enzo wszedł do salonu a ja wraz z nim. Rozejrzałam się i po chwili nie czułam się... zagrożona...?
-Czemu kazałeś mnie zabić?
-Bo takie dostałem polecenie. A skoro ten żałosny śmiertelnik nie może tego zrobić za mnie, sam powinienem cię zabić.
-Ale... kto kazał ci mnie zabić?
-I tak nie potrzebujesz tej informacji.
-Zabijesz... mnie...?
-Wykonuję polecenia. Jestem zawodowcem. Wampiry raczej nie należą do przyjemniaczków.A z tego co wiem, sporo ludzi już cię poszukuję. Tak np. Anima...
-Znasz tych ludzi? Oni kazali ci mnie zabić?
-Jeden z nich. Ale jednak... niestety został wywalony z Animy, a mnie wynajął do zabicia cię. Czeka na to, aż cię brutalnie zmiażdżę.
 Mówił to wszystko bez emocji. Nie przejmował się niczym. Chodził po ziemi jakby był najsilniejszy... Bo był. On po prostu lubił dominować, widziałam to. Ale to co wiedziałam... zaszokowało mnie. Ruszyłam do drzwi. Enzo nawet się nie ruszył. Kiedy otworzyłam drzwi wtedy zjawił się przede mną jakby się teleportował, czy coś... No i odrzucił mnie na ziemię. Zamknął drzwi z trzaskiem na klucz. Wstałam patrząc na niego nienawistnie.
-Nie możesz tak uciekać. A na razie nie chcę cię zabić.
-To co ze mną zrobisz?
-To jest odludzie. Tak naprawdę są tu dwa domy w tym ten. Nie musisz umierać od razu.
 Kiedy doszedł do drzwi, przestraszyłam się trochę zostać sama. Nie wiedziałam co tu się dzieje.
-Nie zostawiaj... mnie... samej... tutaj...-Wyszeptałam resztę zdania.
-Idę tylko zapolować kochanie. Wrócę niedługo.-Mrugnął do mnie i odszedł.
 Zrobiłam się głodna, więc podeszłam do lodówki. Nic w niej nie było, tylko sok. Usiadłam na kanapie, wręcz skuliłam się na niej. Enzo wrócił dopiero po godzinie, a ja zrobiłam się straszliwie głodna.
-Mówiłeś, że wrócisz niedługo.-Mruknęłam.
-Tak,wiem, że jesteś głodna.
-Skąd?
-Tysiąc lat bycia wampirem sprawia, że umie się sporo.
-Tysiąc?
 Położył siatki z jedzeniem na blacie i spojrzał na mnie.
-Myślisz słoneczko, że dlaczego mnie powołano do zamordowania cię? Jestem pierwszym wampirem który stąpa po tej ziemi. Tym, który żyje najdłużej. Tym, który sieje postrach wśród jeszcze  dychających wampirów.
-Są inne?
-Dziesięć na całym świecie. Kupiłem ci coś do jedzenia.
-Dziękuję... ale myślałam, że zależy ci na mojej śmierci.
 Podszedł do mnie i złapał mnie za szyję podduszając.
-Myślisz, że nie chcę tego zrobić? Twoja krew jest dla mnie cudowna... Sam twój zapach przyciąga, co sprawia że wpadam w obłęd. Więc nie zmuszaj mnie bardziej, bym cię zabił, bo bez mrugnięcia okiem to zrobię.
 Odszedł i rozpłynął się w powietrzu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

>