środa, 15 października 2014

Od Alicji

 Siedziałam w samochodzie. Jako duch. Usiadłam przy swoim ciele i spojrzałam w bok. Samochód prowadziła zakapturzona postać. Spojrzałam w drugą stronę, a tam leżeli inni. Spuściłam wzrok, i spojrzałam na swoje dłonie. Sprawiłam, że zapaliły się. Potem zetknęłam ze sobą dłonie, a płomień zgasł. Zamknęłam oczy, i usłyszałam szepty. Byłam spokojna, przerażająco spokojna. Nagle samochód się zatrzymał, a ja zemdlałam...

 Byłam w ciemnym, pustym pomieszczeniu. Czułam się, jakbym przespała wieczność. Właśnie... ile ja jestem nieprzytomna? Co właściwie spowodowało, że jestem nieżywa? Że... jestem w tej postaci? Co sprawiło, że śnię?
-Obudź się.-Szepnął jakiś dziewczęcy głos.
-Emma?-Wypowiedziałam imię swojej siostry.
-Obudź się, Alicjo!-Krzyknęła a ja usłyszałam klakson samochodu i znów zemdlałam.

 Otworzyłam oczy. Leżałam w łóżku przypięta do jakiś kabli. Zerwałam je. Czułam przerażenie i strach, nie wiedziałam z początku, dlaczego. Wstałam i chwiejąc się podeszłam do szafy. W tej, były ubrania męskie. Zdziwiłam się, zmarszczyłam brwi i wzięłam w dłoń koszulkę. Powąchałam ją i poczułam zapach tak znajomy... Tak cudowny... Od razu się uspokoiłam. Odłożyłam ją i zamknęłam szafę. Podeszłam do drugiej, która stała na drugim końcu pokoju. Otworzyłam czarne drzwi szafy i tam były już moje ubrania. Powieszone, uprasowane, uprane... Cudownie pachnące proszkiem do prania. Wzięłam białą luźną bluzkę, niebieskie jeansy i białe skarpetki. Wyszłam cicho z pokoju i naprzeciwko odnalazłam łazienkę. Była wielka. Ubrałam się i wzięłam prysznic.
 Na dole słyszałam rozmowy chłopaków, a także Kat i Revee. Zeszłam po schodach i tam zobaczyłam rozmawiających i śmiejących się przyjaciół. Każdy z nich kiedy mnie zobaczył, ruszył w moją stronę powitać mnie. Coś do mnie mówili, ale ja nic nie rozumiałam.Patrzyłam się tylko na Cole'a który siedział na krześle ze szklanką wódki i patrzył się na mnie w szoku. Wyrwałam się z objęć przyjaciół i ruszyłam w stronę Cole'a. On wstał a ja wtuliłam się w niego. Moi przyjaciele wyszli zostawiając nas samych. Nawet nie zwróciłam uwagi na to, jaki ten dom jest wielki.
-Byłaś nieprzytomna dwa tygodnie...-Szepnął tuląc mnie do siebie.
Bez słowa pocałowałam go delikatnie i wtuliłam w klatkę piersiową.
-Co się stało...? Wtedy...
-Muszę... muszę... wyjść... pobyć sama... Przemyśleć... przypomnieć sobie...
-Jasne... Oczywiście kochanie...-Pocałował mnie w głowę a ja wyszłam drzwiami ogrodowymi na taras.
 Usiadłam na hamaku i nagle wpadłam w histeryczny płacz. Starałam się być cicho, by nikt mnie nie usłyszał. Po godzinie płaczu usiadł koło mnie Ash. Starłam z policzków łzy tak szybko jak było to możliwe i spojrzałam przed siebie.
-Co się stało?
Bez słowa spojrzałam na niego a potem myślałam, czy powiedzieć mu cokolwiek. Kiedy miałam już coś powiedzieć, zamilkłam. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć.
-No mów. I nie mogę patrzeć, jak dziewczyna płacze.
-Myślisz, że łatwo mi mówić, co się działo... wtedy... ?
-A co się działo? Może ci ulży...
-Zgwałcono mnie.-Szepnęłam.-Tak, zgwałcono. To coś, czego się nie zapomina. Kiedy strzeliłam do tego, który zjawił się pierwszy... kiedy leżałam z zakrwawionym ramieniem... zjawił się drugi. Widocznie mieli na dom oko od dłuższego czasu... Kiedy zjawił się ten... facet... nie muszę mówić, co było dalej...
-Ale... Cole z resztą go zabili?
-Nie. Uciekł.
 Ash parsknął nie dowierzając. Zaklął pod nosem a ja zacisnęłam dłonie na końcu hamaka.
-A co... co u .... Ady?-Zmieniłam temat.
-Mam z nią kontakt tylko przez telefon.
-Może jest blisko?
-Nie wiem gdzie jest.-Wzruszył ramionami.
-Nie pytałeś jej o to?
-Jakoś nie miałem okazji.-Powiedział po chwili patrząc się na mnie.
-Jakbyś mógł... nie mów chłopakom o tym.. co ci powiedziałam... A raczej Cole'owi...
-Jasne.Ale wiesz, że musi i tak wiedzieć. Poza tym musisz iść do lekarza. Ten fagas mógł ci coś jeszcze zrobić.
-Na razie jest... okay...
-Mhm.-Parsknął.
-Tak... a teraz... sorry... pogadamy później.-Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego.
Miał ok. 186 m. A ja miałam 170 wzrostu. Najniższa z całego naszego towarzystwa. Nie czułam się z tym głupio. Od roku to mi nie przeszkadza.
 Dopiero teraz dodarło do mnie, że za tydzień mam 18 urodziny. Jak ten czas szybko leci... Mam tylko nadzieję,że nikt nie pamięta.
 Ruszyłam do domu i napiłam się wódki. Miałam ochotę, więc wypiłam jeszcze dwa kieliszki. Przy trzecim przestałam na chwilę i usiadłam na łóżku ze szklanką. Odstawiłam ją na szafkę nocną i walnęłam się na miękką pościel zapadając w głęboki sen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

>