Enzo prowadził tak szybko, że miałam śmierć przed oczami. On tylko się ze mnie śmiał, pokazując co jakiś czas złośliwy uśmieszek. By mnie zdenerwować prawie wjeżdżał w samochody przed nim, a ja zamierałam ze strachu i darłam się jak opętana. Kiedy dotarliśmy do Wenecji, była godzina 23, a ja jakoś nie byłam zmęczona. Znów poszliśmy do jakiegoś hotelu, oczywiście najlepszego. Nie wiem, czemu Enzo musiał mieć najlepsze co się nawinęło. To, że znajduje się tu lepsza ochrona, nie znaczy, że ochronią mnie przed tym człowiekiem z Animy, o ile jest sam.
Kiedy weszliśmy do mieszkania, zaskoczył nas ktoś. Mój wampirzy towarzysz stał luźno i opanowanie, jakby obecność osoby obcej nie stanowiła dla niego problemu. Dla mnie stanowiła zagrożenie, bo od razu się źle poczułam.
Światła nie zapaliliśmy, było ciemno. Mężczyzna stał w rogu, ale było go widać. Nie dokładnie... Lecz mogę stwierdzić, że czułam bijące od niego zło... czy coś. Zapaliłam światło dłużej nie zwlekając i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
-A...Ash...?-Wydobyłam z siebie cichy pisk radości, ale on patrzył się na mnie dziwnie... Nic nie mogłam rozszyfrować z jego twarzy.
-Odsuń się.-Nakazał mi Enzo tylko patrząc na Asha.
-Co chcesz zrobić...?
-Odsuń się!-Odepchnął mnie kiedy Ash ruszył na mnie tak samo, jak szybko poruszył się Enzo.
Uderzyłam w ścianę i padłam na ziemię. Spojrzałam szybko na nich. Ash stał tak, jakby nic go nie obchodziło. Tak jak Enzo.
-Słyszałem o tobie. Mieszanka zabójcy,zombi i wampira... Niezłe. Naprawdę. Ale musisz się niestety odczepić od niej.
-Jakoś mnie nie obchodzi to, że jesteś pierwszym wampirem. Po prostu cię zabiję, a potem zajmę się nią.
-Animę też powybijam.-Uśmiechnął się Enzo.-Wraz z tobą.Enzo uderzył Asha tak, że wyleciał przez okno. Krzyknęłam przerażona i zaczęłam wydzierać się na Enzo.
-Czemu to zrobiłeś?!
-Bo chciał cię zabić. To już nie jest Ash. Rozmawiałem ze szpiegami z Animy, wyjawili mi, co się dzieje w Animie, czego od ciebie chcą, a na dodatek czym jest ten cały Ash.
-Ale można go... naprawić...!
-Jeśli zabije się szefuńcia Animy, który zmienił twojego kumpla w to coś, to pamięć mu wróci ale...
-Co...? No co?
-Nadal będzie tym czym jest. Nie ma na to lekarstwa.
-Kłamiesz...-Wstałam z podłogi i oparłam się o ścianę.-To nie prawda...
-To samo chceli zrobić z tobą, bo po przemianie będziesz niebezpieczną wampirzycą. Nawet czymś więcej. Nie wiadomo jak twój organizm zareaguje, na dodatek twoja dusza jest uśpiona, jeśli się jej nie zlikwiduje, w połączeniu z jadem wampira nie wiadomo, czy przeżyjesz przemianę. Dlatego cię chronię.
-Ale po co?
-Bo nie chcę by Anima zlikwidowała ludzi, którymi lubię się żywić. Lubię strach jaki widzę w oczach ludzi, przerażenie. A kiedy zjawisz się ty jako wampir, zniszczysz całe miasto. Anima nie mogłaby cię kontrolować, jeśli twoja dusza by zaczęła współgrać z wampirem. To mieszanka nie do pokonania.
Przytuliłam sie do niego nagle. Wierzyłam mu. Byłam mu wdzięczna, że jest ze mną. Ale chciałam pomóc mojemu przyjacielowi. Przywrócić mu wspomnienia.
-Zabijmy Animę.
-Co?
-Mówię poważnie.
-Jeśli już, to ja to zrobię. Ty jako człowiek nie przydasz się za bardzo.
-Zmień mnie, albo wejdę w postać ducha. Kiedy się zmienię, wiesz, że nie będą mnie mogli zabić. A ze mną będzie ci łatwiej.
-Dobrze. Ale najpierw trzeba Asha złapać i zamknąć gdzieś, gdzie nie ucieknie. Metal jest dla wampira zabójczy, tak jak dla zombi. Polejemy łańcuchy werbeną co złagodzi ból. Jeśli będzie się ruszać, powoli będzie umierał, co da nam czas by zabić Animę.
-Może dogadamy się z zabójcami? Pomogą nam.
-Chcą mnie zabić od 1000 lat i myślisz, że teraz nie wykorzystają okazji?
Zagryzłam wargę.
-Zajmiemy się Ashem. Musisz mnie zmienić.
-Nie.-Pokręcił głową.
-Nauczysz mnie jak mogę panować nad pragnieniem... Proszę.
-Nie.
-Enzo! Błagam!
Nie chciał się zgodzić. Kiedy zagroziłam mu, że zrobię wszystko by trafić do Animy by tam mnie zmienili, zgodził się.
Przemiana nie była bolesna. Ale Enzo powiedział, że będę nieprzytomna jakiś czas. 24 godziny góra. I tak też było... Kiedy się obudziłam... wszystko się zmieniło...
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz