wtorek, 21 października 2014

Od Alicji

 Siedziałam z tyłu a Enzo prowadził samochód. Dopiero co się obudziłam, a nawet nie wiedziałam gdzie mamy tym razem się skryć. Co jakiś czas musieliśmy się przenosić, bo ścigał mnie podobno jeden z Animy. Nie wiedziałam który, i po co chce akurat mnie. Enzo mówi, że nie powinnam o tym wiedzieć, ale byłam bardzo ciekawa, codziennie Enzo musiał odpowiadać na moje pytania tym samym ''Nie powinnaś o tym wiedzieć''. Na tym zwykle temat się kończył. 
 Spałam około dwóch godzin i nic mi się jeszcze nie przyśniło. Moja dusza wymierała, a ja czułam się z tym coraz lepiej. Nie obchodziło mnie to, że jakaś część mnie umiera. Będę bez tego szczęśliwa. Zapomniałam też op swoich przyjaciołach, Kat i Revee jeszcze żyją, ale Bronx i reszta już nie. Chyba Szron uszedł z życiem i teraz wraz z dziewczynami gdzieś mieszka. Nigdy ich nie zobaczę, to dla mnie lepiej... uwierzcie mi. 
 A co do Asha? Nie wiem, o nim nie umiem zapomnieć. To mój najlepszy przyjaciel zawsze mogłam i mogę na nim polegać. Martwię się ale nie mam z nim żadnego kontaktu. Nienawidzę tego, że się ode mnie oddala. Miał wrócić. A skończyłam z pierwszym wampirem świata. Postanowiłam podpytać trochę Enzo jak stał się pierwszym wampirem. Kiedy to zrobiłam, Enzo niechętnie odpowiedział.
-Sprawa Animy. 
-To znaczy?
-Majstrowali przy moim ciele, moją krwią, moim organizmem i jakimiś strzykawkami tyle, że stworzyli potwora. Czyli pierwszego wampira. Ja przemieniłem pół miasta ale nowonarodzonych sam pozabijałem. 
-Dlaczego? Chodziło o bezpieczeństwo ludzi?
Parsknął śmiechem.
-Nie. Nigdy ludzie mnie nie obchodzili. Tylko się nimi żywię.Po prostu przeszkadzało mi to, że dają o sobie znać i nie kryją się z tym kim są.
-Ale jak im uciekłeś? 
-Wypuścili mnie na polowanie. Anima ma swoje sposoby, wiedziała co ze mną się dzieje. Ale przechytrzyłem ich. Wróciłem do bazy i zaatakowałem całe centrum Animy. Wybiłem ich jak muchy, nic mi nie mogli zrobić. 
-Dlaczego?
-Strzelali z różnych broni ale nie mogli mnie zlikwidować. Nie sprawdzali moich umiejętności, mojej regeneracji. Jeśli ktoś przebije mnie kołkiem nie umrę, po prostu tracę przytomność na jakiś czas. Zabić mnie może ogień. 
-Mieli nad tobą kontrolę?
-Tak. Ale po jakimś czasie stracili ją. Mój mózg zaczął odrzucać zastrzyki i to wszystko co mi podawali.Stawałem się dzieki temu silniejszy, lepszy i głodny. Kiedy pozabijałem  ich, zabójcy myśleli, że to Francja załatwiła sprawę, więc trafiła na samą górę, teraz decyduje o wszystkim. A tak naprawdę tylko zabójcy z Francji wiedzą kim jestem i nikomu tego nie mówią. Tak samo Anima. Stałem się legendą, kiedy Anima o mnie słyszy dostaje szału. Boją się mnie ale też wiedzą jak mnie zabić. 
-A czemu mnie nie zabiłeś?
-Powiedzmy, że jesteś zbyt cenna, by cię zniszczyli swoimi wynalazkami. 
 Nic już nie powiedziałam. Wychyliłam głowę przez okno i spojrzałam na miasto. Byłam w Los Angeles. Kiedy on zdążył tu nas sprowadzić, kiedy ja spałam?
 Podobało mi się to miasto. Ciepło,przyjemnie i wszystko tutaj wyglądało ekstra. 
 Skierowaliśmy się do hotelu. Był piękny, w restauracji ceny na pewno były szokujące, ale Enzo zapłacił za wszystko na miesiąc. Wziął pokój prezydencki, co naprawdę mnie zszokowało. Jeszcze bardziej niż cokolwiek innego.

 Kiedy rozpakowaliśmy się Enzo zabrał mnie na zwiedzanie miasta. Jego historia mnie ciekawiła coraz bardziej. Chciałam wiedzieć wszystko o jego przeszłości. Chciałam słyszeć te niesamowite historie i opisy walk w jakich brał udział, walki wampirów, jak uciekał Animie i jak tysiąc lat temu Animie zdołało się przemienić go w coś takiego. Opowiadał mi co do ostatniego, że za pomocą wiedźm udało im się go stworzyć. Zafascynowało mnie wszystko. 
 Wybraliśmy się na końce miasta, by pozwiedzać dalsze rejony. Ezno wskoczył na jeden z dachów, co fajnie było zobaczyć. Uśmiechnęłam się i kazałam mu żeby zszedł lub zeskoczył.
 Kiedy wróciliśmy Enzo skoczył na polowanie. Żywił się ludźmi, czego mu zakazywałam. Każdy burmistrz zacznie działać w tej sprawie. A wiem, że Enzo jest uzależniony w jakiś sposób od krwi. Mówił też, że ma tu dwójkę przyjaciół wampirów, więc muszę uważać. Nie wiem co się stało, ale zmienił się. Czułam, że w ten dzień włączył człowieczeństwo, jak on to nazywa. Wieczorem już je wyłączył, Stał się wredny,cyniczny i chamski. Znów czułam to niebezpieczeństwo, ale z drugiej strony... jednak czułam się troszkę bezpieczniej. Tak, to skomplikowane. 
 Napiłam się sporo drinków jakie Enzo mi podawał w minibarku. W końcu kiedy Enzo powiedział nie, nagle... stało się coś niespodziewanego. Namiętnie go pocałowała. Chwytając za moje biodra podniósł mnie na co ja oplotłam go w pasie nogami. Enzo zjechał swymi wargami na moją szyję całując ją namiętnie.By miał lepszy dostęp, odchyliłam głowę w tył wydając przy tym ciche westchnienie. Z każdą sekundą byłam coraz bardziej podniecona a on działał na mnie tak... nie potrafię nawet tego określić. Gdy odebrał usta od mojej szyi spojrzał na mnie z pożądaniem. Powoli ruszył w stronę łóżka trzymając mnie na rękach a ja całowałam go. Rzucił mnie na miękki materac. Zdjął swoją kruczoczarną koszulę, wręcz rozerwał ją i ukazał swoje idealnie wyrzeźbione ciało. Nie czekając dłużej zdjęłam bluzkę oraz spodnie, przez co leżałam teraz w samej czerwonej koronkowej bieliźnie. Nasze spojrzenia spotkały się. W jego oczach było widać tyle emocji, lecz najbardziej zauważalne w tym momencie było pożądanie. Zdjąwszy spodnie Enzo delikatnie n mnie kładąc wpił się swoimi ustami w moje. Nasz pocałunek był długi i namiętny. Nasze języki tańczyły ze sobą a usta perfekcyjnie się synchronizowały. Enzo zaczynał całować mój dekolt, jego ręce błądziły po moim ciele co powoli wprowadzało mnie w obłęd. W końcu znalazły się koło stanika i nie czekając dłużej odpiął go ukazując moje kształtne pierci. W jego oczach można było dostrzec iskierki. Postanowiłam zmienić pozycję. Wampir złapał oparł się o drewnianą krawędź łóżka by szybciej zmienić pozycję, a wtedy usłyszałam tylko głośny hałas.. Okazało się, że z napływu siły Enzo złamał tą krawędź łóżka. Nie zwróciliśmy na to uwagi i pochłonęło nas pożądanie. Jedno pragnęło drugiego.Odepchnęłam go przewracając go przy tym na plecy i usiadłam okrakiem na jego męskości. Zarzuciłam włosami do tyłu przygryzając dolną wargę.Nachyliłam się i pocałowałam wampira namiętnie w usta. Wyprostowałam się i położyłam dłonie na jego brzuchu. Enzo zagłębiał się dalej w te ''pieszczoty'' a ja chciałam więcej, brałam więcej. Żądałam więcej. Zdawało mi się, że jest w tym mistrzem. Po kilkunastominutowych cudownych pieszczotach jakie mi zafundował Enzo, nie czekając dłużej wszedł we mnie, cały czas patrząc na moją twarz. Z przyjemnością zamknęłam oczy i wbijałam paznokcie w jego plecy aż krzyknęłam, gdy dochodziłam. Po stosunku opadliśmy bezwładnie na łóżko. Leżeliśmy tak spoceni, ciężko dysząc. Jednak mimo tego chciałam jeszcze więcej, tylko z nim, tylko tutaj, właśnie teraz. Pocałowałam go namiętnie a potem zamknęłam oczy. Zasnęłam wtulając się w jego tors. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

>